Pogaduchy
← Back to Pogaduchy

myślę, że przesadzam — jak wyglądał wasz moment zatrzymania

CichyObserwator

Trudno mi to napisać, ale napiszę. Ostatnio łapię się na tym, że myślę o graniu w pracy i ukrywam przed bliskimi, ile czasu spędzam na slotach. Nic jeszcze się złego nie stało, ale znaki rozpoznaję.

Jak wyglądał u was moment, w którym powiedzieliście sobie stop? Co realnie pomogło?

SpokojnaGlowa #2

To, że rozpoznajesz znaki, zanim coś się stało, to ogromna przewaga. U mnie pomogły dwie rzeczy: sztywny budżet miesięczny w osobnym miejscu i rozmowa z kimś zaufanym, bo samotne obietnice zawodziły.

OszczednyHazardzista #3

Ja w pewnym momencie skorzystałem z pomocy Anonimowych Hazardzistów — działają w Polsce, spotkania są anonimowe, jest też telefon zaufania 801 889 880. Nie musisz być na dnie, żeby zadzwonić, wystarczy, że cię to niepokoi.

CichyObserwator #4

Dziękuję za normalne odpowiedzi bez oceniania. Zapiszę ten numer i na razie ustawiam sobie twarde limity wszędzie, gdzie gram. Dam znać za jakiś czas, jak idzie.

StaryWygryw #5

Trzymaj się. I pamiętaj, co tu często powtarzamy: kasyna mają narzędzia — limity wpłat, przerwy, samowykluczenie — i korzystanie z nich to nie słabość, tylko ogarnięcie.